Merkuriusz Polonijny

Agent nr 1 wciąż w formie


Karol Strasburger, słynny „Agent nr 1”, podchorąży Niwiński, a ostatnio opowiadacz „sucharów” z „Familiady”, wkroczył dawno w wiek emerytalny. Jednak metryka nie pasuje do jego samopoczucia: - Gdyby mi ktoś powiedział, że mam w tej chwili 40 lat, to zgodziłbym się z tym. To kwestia naszej mentalności, potrzeby życia – opowiada.
karol strasburger


Takie poczucie częste jest u facetów. Mentalnie nigdy nie przestajemy być chłopakami. - Kiedy patrzę w lustro, to wydaje mi się, że widzę kogoś innego – powiedział niedawno w w BBC Manchester Radio 70-letni prezenter Mike Sweeney. A z kolei 75-letni Mick Jagger dogląda paroletniego potomstwa i co kilka dni przez dwie godziny skacze na scenie.

No właśnie. Głowa bardzo ważna, czyli to co o sobie myślimy, ale przydaje się coś jeszcze – utrzymywanie formy fizycznej. Ci powyżej o to dbają i taki sam jest Strasburger, wciąż aktywny sportowo. Z różnych ról (”Karino” przede wszystkim, ale także „Czarne Chmury” i „Polskie Drogi”) pamiętamy go w siodle. Teraz bardziej udziela się z rakietą tenisową. 

Aktor i prezenter podkreśla, że mimo swojego wieku, który wynika z dowodu osobistego, nie czuje się emerytem i nie wyobraża sobie, by toczyć leniwe życie w kapciach przed telewizorem. Strasburger jest pełen energii, temperamentu, pozytywnego nastawienia i zapału do podejmowania nowych wyzwań zawodowych. Na pewno wigoru i chęci do życia dodaje mu dużo młodsza partnerka.

Ważne niewątpliwie jest to, że, że nie rozpamiętuje widocznych oznak upływającego czasu i nie patrzy w metrykę. Jest wdzięczny losowi za to, że może cieszyć się dobrą kondycją, cały czas chce być aktywny i lubi, jak jego codzienny grafik jest zapełniony obowiązkami. Prezenter podkreśla, że jest w świetnej formie, chociażby dlatego, że regularnie uprawia sport, m.in. pojawia się na korcie. Nową jakość w jego życie wprowadza także sympatia – Małgorzata Weremczuk.


– Z całą mocą podkreślę, że wiek kalendarzowy, ten nasz z dowodu, metrykalny, jest kompletnie inny od wieku naszej mentalności, naszej potrzeby życia – mówi agencji Newseria Karol Strasburger. - Ktoś powiedział, że gdybyśmy nie wiedzieli, ile mamy lat, to żylibyśmy co najmniej 20 lat dłużej. Gdyby mi ktoś powiedział, że mam w tej chwili lat 40 – OK, zgodziłbym się z tym i nie miałbym z tym żadnego problemu. To tylko jest kwestia naszej świadomości 

Prezenter przyznaje, że każdy człowiek ma inne potrzeby i inne priorytety. Jedni – wyczerpani pracą, nadmiarem obowiązków i chorobami – wręcz wyczekują tego momentu, kiedy będą mogli wreszcie przejść na emeryturę. Inni – nawet jeśli przekroczą granicę wieku emerytalnego, wciąż pozostają aktywni i dopiero wtedy mają więcej czasu na realizowanie swoich pasji.

–  Ten wiek emerytalny jest jakąś umownością i wygodny dla ludzi, którym się nie chce żyć, nie chce pracować, którzy na to nie mają siły też, bo są różne przypadki. Są ludzie, którzy są chorzy, którzy są słabi, którzy nie mają siły na pracę, a muszą – dla nich jest to na pewno zbawienie – mówi Strasburger.

Aktor od lat prowadzi teleturniej „Familiada”, właściwie bez niego trudno sobie ten program wyobrazić. Tu za wiele się nie rusza, ale wkrótce pojawi się w programie, który wymaga od uczestników znacznie więcej zaangażowania ruchowego (i nie tylko). Będzie to polsatowski „Lepiej późno niż wcale”.


Źródło Newseria, oprac. CJ
HTML Comment Box is loading comments...
INNE                       

Przyznają się?
Parlament Europejski głosował ostatnio nad rezolucją wzywającą do silniejszego przeciwdziałania akcji dezinformacyjnej i wpływaniu na wyniki europejskich wyborów m.in. ze strony Rosji. Przeciwko temu opowiedzieli się członkowie Brexit Party będący wciąż europosłami, na czele z Nigelem Faragem. Wielu obserwatorów widzi to jako jawną zdradę i przyznanie się do tego czyje pieniądze stoją np. za referendum brexitowym.
Opłacalnie dla biednych
Koszta opieki przedszkolnej w UK potrafią nieźle dać po kieszeni. Pożerają znaczną część zarobków, zwłaszcza w przypadku trochę lepiej sytuaowanych rodziców. Biedniejsi mogą liczyć na pomoc państwa... ale i tu jest pewien haczyk.
Analfabetyzm w Wielkiej Brytanii

Raporty z różnorakich badań dotyczących umiejętności czytania i pisania pośród obywateli UK są alarmujące. Aczkolwiek te twierdzące, że jeden na 5 to analfabeta są z pewnością przesadzone, to już mówiące, że jeden na dziesięciu ma problemy – są bliższe prawdy.

REKLAMA
________________________________________________________________________________________________________________________
©Media&Net Invest

Stwórz darmową stronę używając Yola.