Merkuriusz Polonijny

Testy blokują rodzinne wakacje

Wielu z nas ma nadzieję wreszcie wyrwać się na czas jakiś z tej wyspy i wyjechać na normalne wakacje. Rząd Jej Królewskiej Mości niedawno ogłosił nowe zasady wyjazdów do poszczególnych krajów. Niestety, wygląda na to, że wciąż utrudnione są wczasy dla rodzin. Nawet nie tych ubogich, ale po prostu nie-bogatych. Narzędziem selekcji pozostają testy. W UK nawet dwa razy droższe niż gdzie indziej. I narzucane już przetestowanym.
wczasy w dobie pandemii
Wyjazdy wypoczynkowe są w Wielkiej Brytanii już od jakiegoś czasu zasadniczo legalne. Tyle, że te na terenie kraju. Zagranicę to można wyskoczyć bez żadnych formalności z Anglii do Szkocji i na odwrót... Wielu nie nęci taka perspektywa. Owszem, można tu zobaczyć parę zamków, jakieś muzea – ale co z wylegiwaniem się plaży? Ciepłej plaży... i pływaniem w takiejż wodzie? W UK to niemożliwe. Nie ma takich warunków.
Kąpiel w mętnym, zimnym morzu nie należy do przyjemnych. W lokalu obok nie polewają Sangrii z lodem, tylko pinty śmierdzącego niektórym bittera. Zamiast gambas a la plancha zaserwują nam rybę z frytkami (nie wiadomo jaką rybę). Smutna perspektywa... 

Od 19 lipca ma być lepiej. I nie chodzi o kraje znajdujące się na "zielonej liście", ale o to, że osoby podwójnie zaszczepione nie muszą odbywać po powrocie z krajów "amber". Wciąż jednak pozostaje armia niezaszczepionych, a są to osoby młode.

Poza na tym  nawet jeżeli jakiś kraj znajduje się na „zielonej liście”, wciąż wyjazd na wakacje będzie się wiązał z koniecznością robienia testów.  Eksperci przewidywali, że takie wymagania zostaną złagodzone od lipca, ale tak się nie stało. Niektóre kraje co prawda zniosły konieczność testowania się przez zaszczepionych - muszą oni jednak poddać się badaniu po powrocie do UK. Zaś przed wyjazdem i po przyjeździe przetestować trzeba młodzież (ta pow. 18 roku życia musi też pozostać na kwarantannie).

Najgorszy problem to - koszt. Zwłaszcza testów PCR.

REKLAMA
Badanie PCR normalnie kosztuje nawet £100 za sztukę, bywa, że więcej. Owszem, istnieją testy tańsze, ale ich rezultaty mogą nie nadejść na czas. Np. kiedy potrzebne nam są testy do Hiszpanii, musimy posiadać takowy zrobiony do 48 godzin przed przyjazdem. A ktoś, kto oferuje badanie wysłkowe za bardziej przystęną cenę jednocześnie zapewnia, że dostarczy rezultaty... do 48 godzin od momentu otrzymania próbki. Na test do Hiszpanii za późno.

Niedawno jeden z największych brytyjskich dostarczycieli owych testów ogłosił, że obniża koszt do £60, w odpowiedzi na wezwanie sekretarza transportu Granta Shappsa. Tyle, że aby skorzystać z tej obniżki, trzeba w momencie zakupu wprowadzić kod dyskontowy uzyskany od linii lotniczych podczas rezerwacji. A ten kod trzeba jeszcze znaleźć. Tymczasem wiemy, że bukujący np. w Ryanair, na nic takiego nie natrafiali.

Komentarze osób korzystających z testów - i to właśnie firmy Rondex chwalącej się obniżkami - w ogóle nie są zachęcające. „£60? Skąd. Usługę dla nie wyceniono na minimum £200 za podróż tam i z  powrotem, za trzy testy, najwyraźniej z obniżką.” -  pisze pewien użytkownik Travel Weekly. 
„Właśnie wróciłem z podróży. Lot kosztował mnie £118 a testy £420. To po użyciu kodów dyskontowych na stronie BA. Tymczasem dostałem 24-godzinny PCR w Chorwacji £60 i oni zdają sobie sprawę, że to i tak jest za dużo. W UK wychodzi trzy razy drożej. Kompletne oszustwo.”

To oczywiście przypadki skrajne, może kogoś, komu nie chciało się szukać (tu jest wolny rynek!), ale tanio nie jest. Czy rzeczywiście różnica może sięgać aż 300% tego nie wiemy, ale na pewno według raportu ABTA i Airports Operators Association te brytyjskie są przynajmniej dwa razy droższe. Tymczasem w ośmiu kluczowych dla brytyjskiej turystyki destynacjach to jeszcze na wiosnę było poniżej £62, teraz podobno jeszcze taniej.

Owe wydatki nieco pomoże obniżyć ostatni deal giganta turystycznego Hays Travel z firmą Assuredscreening.com. Przewiduje on trzy opcje: kosztujący £45 test wysłany pocztą, ale kupowany w oddziale Hays Travel; test wymagający rezerwacji wizyty w ośrodku w odległości do godziny jazdy od naszego domu - za £55; badanie z wynikami tego samego dnia - za £140. Różowo wciąż nie jest...

Nam udało się znaleźć tesy PCR za £60 w przylotniskowym drive-through w Manchesterze z wynikami do północy następnego dnia i - uwaga! - testy LAMP, akceptowane w Hiszpanii, za £70, z wynikami do 90 minut!

Ludzie zastanawiają się, dlaczego proste, darmowe Lateral Flow Tests są wystarczające na potrzeby szkolnictwa i pracy, ale już na podróż nie mogą wystarczyć? Do tego przecież są rejestrowane dwa razy w tygodniu przez jakiś czas, co redukuje prawdopodobieństwo ich fałszywego wyniku (raz może się zdarzyć nietrafny – ale np. sześć razy z rzędu? mało możliwe).

Rzeczywiście, wygląda na to, jakby ktoś zrobił sobie niezłe źródło dochodu. Przypomnijmy, że potrzeba kilka tych testów: przedwyzjadowy z UK, przedwyjazdowy z kraju zagranicznego, test po przyjeździe do Wielkiej Brytanii, ewentualnie jeszcze jakieś dodatkowe w zależności od wymagań w miejscu naszych wczasów.

SL

AKTUALNE              

Brytyjczycy emigrują
Od czasu Brexitu nie tylko niektórzy obywatele Unii zdecydowali się na opuszczenie UK. Również pewna liczba Brytyjczyków wybrała emigrację lub rozważa taki krok. Z reguły, to ludzie wykształceni.
Wczasy online bezpieczne
Turyści rezerwujący swoje wakacje przez internet - co w ostatnich latach jest już normą - posiadają w  UK pełną ochronę prawną. Nawet te składane przez nas samodzielnie, z różnych elementów.

Małe też piękne

Jest taki archipelag w Europie, z którego wielu zna tylko jedną wyspę i ją odwiedza. To Wyspy Jońskie, ze sztandarowym Korfu. Jednak i inne zakątki tego morskiego regionu warte są odwiedzin, w niektórych nawet znajdziecie miejsce na spokojniejsze i bardzo greckie wakacje.  

Nie wyłudzisz na zatrucie

W ostatnich latach niepojące rozmiary przybrał proceder wyłudzania odszkodowań przez turystów pod pretekstem zatrucia w hotelu i poniesionego uszczerbku na zdrowiu. Celowali w tym zwłaszcza Brytyjczycy. Bezradni do niedawna touroperatorzy chyba już pozbierali się z marazmu i przeszli do kontrofensywy. Teraz to oni próbują oszustów puścić z torbami.


Analfabetyzm w Wielkiej Brytanii
Raporty z różnorakich badań dotyczących umiejętności czytania i pisania pośród obywateli UK są alarmujące. Aczkolwiek te twierdzące, że jeden na 5 to analfabeta są z pewnością przesadzone, to już mówiące, że jeden na dziesięciu ma problemy – są bliższe prawdy.

REKLAMA

Stwórz darmową stronę używając Yola.