Merkuriusz Polonijny

Uwięzieni

Kolejna rewizja warunków podróży do innych krajów z Wielkiej Brytanii nie przyniosła znaczących zmian. Do listy „green”, czyli bez kwarantanny, dorzucono parę ochłapów. Na Maderze i na Malcie nie wystarczy miejsca dla tłumów chętnych z UK. Do Grecji, do Hiszpanii na stały ląd, dalej nie da się jeździć normalnie. Zresztą wszędzie trzeba robić testy, które finansowo zablokują większe rodziny.
poza Europą

W Wielkiej Brytanii zresztą, mimo zaawansowanego programu szczepień, pogarszają się wskaźniki zachorowań. Wiadomo było, że ta liczba może pójść nieco w górę po otwarciu pubów i restauracji (oni MUSZĄ „go out”), ale swoje zrobili podróżni z Indii, którzy dostarczyli nowy, agresywny wariant wirusa. Powszechna opinia jest taka, że gdyby nie to, wirus byłby tutaj na wymarciu. Wariant Delta odpowiada obecnie za 9 na 10 zakażeń, jak wynika ze wskazań Public Health England.

Wobec tego, mimo że grubo ponad połowa dorosłej populacji Zjednoczonego Królestwa jest zaszczepiona, Boris Johnson musiał zwolnić z dalszym łagodzeniem obostrzeń. Te są jednak i tak już bardzo mało zauważalne. Za wyjątkiem jednego - wolności podróży zagranicznych.


Jak wynika z komentarzy na rozlicznych forach, w tym w mediach społecznościowych, coraz mniej osób wierzy, że utrudnianie owych podróży ma na względzie tylko bezpieczeństwo. Koronnym argumentem jest nie tyle konieczność kwarantanny w przypadku niektórych destynacji, ale przymuszanie ludzi do robienia testów - płatnych. Bo tylko płatne się liczą. Takie same testy PCR uzyskane za darmo (to możliwe, kiedy zgłosimy np. objawy) są nieważne w przypadku podróży zagranicznych.
Wobec tego to oczywiste, że celem jest wyciągnięcie od ludzi pieniędzy. Nie chodzi wszak o typ testu, ale sam fakt płatności (tu - więcej o drogich testach).
Z kolei propaganda staycation, czyli wakacji w UK, ma na celu zatrzymanie forsy tu, na miejscu oraz doinwestowanie rodzimego przemysłu turystycznego.     

Choć gdzie indziej też starają się na epidemii zarobić, posunięcia brytyjskie są wyjątkowe na tle Europy. Kraje UE tymczasem zaczynają coraz śmielej otwierać drzwi między sobą. Co za tym idzie - umożliwiając ludziom wyjazdy wakacyjne. 
W Unii zgodzono się na wspólne zasady łagodzenia ograniczeń w podróżowaniu podczas wakacji. Niedawno np. postanowiono, że zaszczepieni unikną i kwarantanny i testów na COVID-19. 
Kraje członkowskie Unii Europejskiej ustaliły, że zaszczepieni z certyfikatem, a konkretnie ci, którzy będą dwa tygodnie po ostatniej dawce szczepionki, zostaną zwolnieni z kwarantanny i testów podczas podróży po krajach Wspólnoty i strefy Schengen na okres 365 dni.
Lepiej będą mieli również ozdrowieńcy. Osoby, które przeszły COVID-19 zostaną bowiem również zwolnione z tych wymogów, z tym że wyłącznie przez pierwszych 180 dni od dodatniego testu potwierdzającego zakażenie.
Do tego ujednolicone będą również wymogi dotyczące testów. Niezaszczepieni zostaną zwolnieni z wymogów kwarantanny przez 72 godziny po uzyskaniu negatywnego wyniku testu PCR i 48 godzin po szybkim teście antygenowym.

REKLAMA
Podstawą do tych udogodnień - czy też raczej stopniowego powrotu do normalności - będą zatwierdzone ostatnio certyfikaty covidowe, które ułatwią podróżowanie po krajach Wspólnoty i strefy Schengen, bez dodatkowych wymogów. Kilka dni temu zielone światło dla wprowadzenia dokumentów dał Parlament Europejski.
Praktycznie wszędzie można normalnie podróżować i coraz łatwiej udać się na wczasy zagraniczne. Tzn. będąc obywatelem Unii Europejskiej - bo inaczej sprawa wygląda w przypadku obywateli Indii, Brytyjczyków itd. Natomiast wśród krajów wobec których ograniczenia mają być stopniowo znoszone, znalazły się Stany Zjednoczone.

Poza UK oczywiście, gdzie miejscowi protestują bardzo umiarkowanie. Poza narzekaniami w internecie, można gdzie niegdzie usłyszać nieśmiałe popiskiwania dziennikarzy, którzy wspominają o utraconej wartości rodzinnej, jaką są wspólne wakacje; ale nic obrazoburczego. No w końcu rząd tak kazał...

Nieco inaczej wygląda sprawa w przypadku biznesu turystycznego. Jako pierwszy to Ryanair pozwał Wielką Brytanię w związku z wprowadzeniem ograniczeń w podróżach międzynarodowych. Według Irlandczyków (i nie tylko nich) tak zwany „system sygnalizacji świetlnej” jest nieprzewidywalny, a skuteczność stosowania tego typu rozwiązań, nie została naukowo potwierdzona.
Niedawno również Clive Jacob, właściciel wydawnictwa stojącego za serwisem „Travel Weekly”, zaczął montować koalicję i zbierać środki na potężną akcję prawną przeciw Rządowi Jej Królewskiej Mości. Szef Jacob's Media Group zdenerwował się ostatecznie po tym, kiedy usunięto Portugalię z listy krajów „zielonych”.

- Miliony ludzi utraciły pracę, jeszcze więcej obawia się o swoją przyszłość, kiedy rząd spokojnie pozbawia nas elementarnego prawa człowieka do podróżowania i to bez żadnych konkretnych dowodów i odniesień do danych naukowych - powiedział szef Internova Travel Group, Mike Batt. Jego firma opowiada się również za akcją prawną przeciwko rządowi Zjednoczonego Królestwa. - Społeczeństwo znajduje się od roku w areszcie domowym i ludzie wciąż za to drogo płacą - dodaje Batt. - Ale dosyć tego. Przywróćcie elementarne prawa, pozwólcie nam znowu podróżować oraz odbudować tę gałąź gospodarki i życie jej pracowników.

Opr. JAC

Comment Box is loading comments...
 INNE             
Winko może pomóc
Tak, to zupełnie prawdopodobne. Szklaneczka... albo dwie, czerwonego, wytrawnego wina może pomóc w walce z Covidem,. A przynajmniej z jego oddziaływaniem na układ oddechowy.
Co dalej po pandemii
Choć do uporania się z koronawirusem na pewno jeszcze daleko, wielu zastanawia się nadt tym, jak będzie wyglądał świat po pandemii. Począwszy od uczestników mediów społecznościowych, forów, a zakończywszy na autorytetach naukowych.
Mówią, że jest lepiej
Propaganda, nie tylko oficjalna, często głosi, że w Polska goni Zachód i emigrować się nie opłaca. Tymczasem nasze dochody plasują nas na 28. miejscu w Europie. Lepiej mają np. w Warszawie, ale za to w takim Ostrowcu zarabiają ponad dwa razy słabiej.
Jak ratować się przed kacem
Jest wiele remediów na tę przypadłość dnia następnego, ale nic nie jest niezawodne, niestety. Wiele pochwał użytkowników zbiera od dziesiątek lat legendarna "polska ostryga".

Atakują w dobie pandemii
Czas pandemii jest szczególnie niebezpieczny dla użytkowników internetu. Cyberprzestępcy wzmogli dzialania, jako że wiele z naszych aktywności zostało przeniesionych w świat elektroniczny.
Czy tu da się żyć?

Jak co roku przeprowadzono ranking najlepszych do życia miast. Nie jest chyba zaskoczeniem, że w czołówce nie ma niczego ze UK. Choć Manchester w tej klasyfikacji awansował. Daleko mu wszakże nawet do pierwszej dziesiątki... jest w czwartej. Gdzie zaś żyć najlepiej? Nad pięknym modrym Dunajem.


REKLAMA

Stwórz darmową stronę używając Yola.