Merkuriusz Polonijny

Decyzja może być ryzykowna

Już wkrótce dzieci w Wielkiej Brytanii wrócą do szkół. Najpierw te w Anglii. Posunięcie jednak wzbudza kontrowersje. I to wśród nauczycieli oraz autorytetów medycznych na najwyższych szczeblach. Problemów widać sporo - od wpływu na liczbę zachorowań, po koncepcję masowych testów. Obiekcje ma nawet naczelny lekarz kraju.
powrót po lockdownie

Przypomnijmy: rząd oryginalnie założył, że uczniowie powrócą do normalnej nauki 8 marca. Odwołano także letnie egzaminy. Oceny wystawią nauczyciele, którzy będą musieli mieć „dowody” uzasadniające dany stopień. Nie wiadomo jeszcze jak będzie wyglądało sprawdzanie owych dowodów.

W szkołach średnich będą nosić maski i przechodzić testy na obecność koronawirusa (do trzech razy w tygodniu), ale owe badania nie będą obowiązkowe. Minister Nick Gibb ma nadzieję, że jak najwięcej osób wyrazi na nie zgodę, a kolejne testy uczniowie wykonają sami, w domu.

Nauczyciele obawiają się jednak, że masowe testowanie w szkołach będzie kłopotliwe. Owe testy (Lateral Flow Test – LFT) mogą przepuścić niektóre przypadki pozytywne, za to wywołać fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Na zasadzie - „Mam test, to na pewno jestem zdrowy”.
Szczególnie wśród młodych ludzi zdarza się, że nie dają one rzeczywistych rezultatów, ze względu na mniejszą ilość wirusa w organizmie. LFT nie są wystarczająco wyczulone na takie przypadki.


Mary Bousted ze związków nauczycielskich obawia się, czy dyrektorzy podołają organizacyjnie tak masowemu przedsięwzięciu, które może okazać się bardzo czasochłonne. - To prostu niemożliwe, aby zrobić trzy testy i otworzyć szkoły 8 marca - twierdzi.
W szkole, która może mieć i tysiąc uczniów, procedura powinna zająć dwa do trzech tygodni. Nauczuciele mają wszak już pewne doświadczenie w tym temacie, jako że testowali dzieci chodzące do szkoły w trakcie lockdownu. Jak wynika z danych NHS, te przeprowadzone  w tygodniu do 10 lutego dały zaledwie 0.31% pozytywnych rezultatów, czyli poniżej granicy błędu.

- Przypadki testu falszywie negatywnego powodują zaś, że nastolatki błędnie uważają, że są zdrowe  i zaczynają zachowywać się stosownie do okoliczności - tłumaczy Bousted. - Nie utrzymują dystansu, nie myją rąk itd.
Wątpliwym jest również, że owa młodzież będzie naprawdę wykonywać później po dwa testy w domu. W praktyce, nastolatki są nie do upilnowania. Nie jest też przyjemnym wkładanie próbników głęboko do gardła czy do nosa. Młodzież może po prostu kłamać, że wykonała testy samodzielnie.

REKLAMA
Ostatnio więc dziewięć związków nauczycielskich wezwało do przerpowadzenia powrotu uczniów do szkoły zorganizowanego w kilku fazach. Związkowcy ostrzegają, że jeżeli nie będzie wystarczająco czasu na ocenę wpływu pierwszych dni nauki w szkoły na przenoszenie się wirusa, może to zakończyć się kolejnym wzrostem zachorowań i zaprzepaszczeniem tego, co udało się ostatnio osiągnąć. Uważają, że masowy powrót powinien nastąpić tylko, jeżeli dowody naukowe wskazują, że takie posunięcie jest bezpieczne.
Geoff Barton, sekretarz generalny związku ASCL stwierdził, że szkoły powinny być uprawnione do opóźnienia powrotu różnych grup wiekwowych, aby sprawnie przeprowadzić testy.

Naczelny lekarz kraju, profesor Chris Whitty, również jest sceptyczny i nie chciał autoryzować decyzji powrotu do szkoły dla wszystkich (10 milionów osób). Zaprzeczają temu co prawda źródła rządowe, ale dziennikarze brytyjscy mają swoje kontakty w branży. Zresztą Whitty nie wystąpił publicznie do tej pory z poparciem dla projektu, do czego go namawiano.

Naczelny lekarz kraju może zachowywać rezerwę, jako że rozchodzenie się wirusa w szkołach jest wciąż przedmiotem badań. Natomiast chociaż zakażenia spadły o 2/3, to najczęściej zdarzały się w grupach wiekowych 5 do 12 lat i 18 do 24. Sugeruje się, że jednym z powodów może być fakt, że znaczna część uczniów podstawówek wciąż chodzi do szkoły, mimo lockdownu.

Tyle, że kręgom rządowym, a szczególnie premierowi, zależało szczególnie na tym, aby to szkoły otwarły się jako pierwsze, przed handlem itd. Johnson zresztą był pod presją swojej partii, w której takie poglądy dominują.
Tymczasem pierwszy minister Walii ogłosił, że w tym kraju szkoły otworzą się 15 marca. Wcześniej, w poniedziałek, rozpoczną naukę dzieci w wieku lat siedmiu.
Podobnie będzie w Szkocji. Tam też wcześniej wrócą niektórzy uczniowie zdający egzaminy. I cała reszta - po Wielkanocy.

JW
Comment Box is loading comments...
 INNE             
Winko może pomóc
Tak, to zupełnie prawdopodobne. Szklaneczka... albo dwie, czerwonego, wytrawnego wina może pomóc w walce z Covidem,. A przynajmniej z jego oddziaływaniem na układ oddechowy.
Co dalej po pandemii
Choć do uporania się z koronawirusem na pewno jeszcze daleko, wielu zastanawia się nadt tym, jak będzie wyglądał świat po pandemii. Począwszy od uczestników mediów społecznościowych, forów, a zakończywszy na autorytetach naukowych.
Mówią, że jest lepiej
Propaganda, nie tylko oficjalna, często głosi, że w Polska goni Zachód i emigrować się nie opłaca. Tymczasem nasze dochody plasują nas na 28. miejscu w Europie. Lepiej mają np. w Warszawie, ale za to w takim Ostrowcu zarabiają ponad dwa razy słabiej.
Jak ratować się przed kacem
Jest wiele remediów na tę przypadłość dnia następnego, ale nic nie jest niezawodne, niestety. Wiele pochwał użytkowników zbiera od dziesiątek lat legendarna "polska ostryga".

Atakują w dobie pandemii
Czas pandemii jest szczególnie niebezpieczny dla użytkowników internetu. Cyberprzestępcy wzmogli dzialania, jako że wiele z naszych aktywności zostało przeniesionych w świat elektroniczny.
Czy tu da się żyć?

Jak co roku przeprowadzono ranking najlepszych do życia miast. Nie jest chyba zaskoczeniem, że w czołówce nie ma niczego ze UK. Choć Manchester w tej klasyfikacji awansował. Daleko mu wszakże nawet do pierwszej dziesiątki... jest w czwartej. Gdzie zaś żyć najlepiej? Nad pięknym modrym Dunajem.


REKLAMA

Stwórz darmową stronę używając Yola.