NIC ZA DARMO W MANCHESTER AIRPORT       

Na lotnisko lepiej rowerem

Lotnisko w Manchesterze, które właśnie obchodzi swoje 80-lecie, przygotowało wspaniały „prezent” dla klientów – już nie da się tam podjechać samochodem za darmo nawet na minutę. Za wszystko trzeba płacić, względnie dodać nawet kilkadziesiąt minut do czasu podróży, aby dostać się do terminala autobusem z odległego, darmowego punktu drop-off. Posunięcie wzburzyło publikę, która porównuje swój port lotniczy do innych na świecie, uważając go za jeden z gorszych pod względem organizacyjnym. Ale okazuje się, że w ślad Manchesteru idą inni w UK.
parkowanie na lotnisku w Manchesterze
Od 10 lipca opłaty wynoszą £3 za pięć minut lub £4 za 10 minut, jeżeli ktoś chciałby podrzucić swoich bliskich w okolice terminalu. Do tej pory dało się wysadzić podróżnych za darmo – tyle, że trzeba było poużerać się z agresywnymi parkingowymi (o czym wspominali niedawno słuchacze BBC Manchester Radio). To najdrożej w Wielkiej Brytanii - bo inni też podnoszą podobne opłaty (więcej poniżej). 

Jeżeli taka opcja się nie podoba, można użyć tzw, free drop-off area i dalej udać się lotniskowym autobusem. Tyle, że ów darmowy punkt znajduje się w odległym Jetpark 1 (najdalej do Terminala 3, tego z Ryanair). Autobusy (dwa) będą jeździły co 15 minut! Czyli, jeżeli taki nam ucieknie, to mamy kwadrans czekania i kolejne kilka minut podróży – może dłużej, jeżeli wciąż będzie korek.

No bo szefowie lotniska uzasadniają posunięcie koniecznością poradzenia sobie z korkami. Tyle, że jak pokazują fora internetowe i audycje radiowe, bardzo mało osób im wierzy. Posądza się ich raczej o kolejny pomysł na wydarcie od ludzi kasy. Nie pomaga nawet opcja darmowego odbierania podróżnych z lotniska (pick up)... a może jeszcze bardziej denerwuje, jako że ona jest darmowa tylko z nazwy. Tzn. trzeba i tak zaparkować na parkingu... płatnym £4 za 30 minut.
Ale uwaga! Niepełnosprawni mogą cię podrzucić na wprost terminala bez opłat!

Powstaje również system zezwoleń osób korzystających ze stacji kolejowej na lotnisku, aby dostać się do pracy. Zezwolenie dla tych osób będzie kosztowało £30 za rok. Licencja dla pojazdów „private hire” da zaledwie 40 p zniżki każdorazowo, a kosztuje ona również £30 za rok.

Zarobione pieniądze mają rzekomo iść na nowe rozwiązania transportowe, powinien się polepszyć dostęp do lotniska dla pasażerów i personelu etc. Tyle, że to założenia. W to że lotnisko nie weźmie nic do własnej kieszeni, mało kto wierzy, zaś co do usprawnień, to tak naprawdę nikt nie wie jak będzie.

Za to jest jasnym, że w ten sposób podrzuca się więcej klientów taksówkom lotniskowym – które pobierają znacznie większe opłaty za transport.
Już widać, że drop off point jest bardzo mały (a nawet jeszcze nie wykończony!), zaś dwa autobusy będą zatłoczone – trzeba będzie się w nich jeszcze zmieścić z bagażami, dziećmi...

W komentarzach pojawiają się takie rady, jak dojazd na lotnisko rowerem, względnie poproszenie o pomoc znajomego niepełnosprawnego z samochodem. Spotyka się też wiele porównań do innych portów lotniczych. Sam rozmiar obszaru drop off  jest dużo mniejszy, niż w innych podobnych portach lotniczych. Sugeruje to, że tak naprawdę i od korzystania z niego władze firmy chcą odstraszyć, a chodzi im w rzeczywistości o te wyższe opłaty i dodatkowy zarobek... W porównaniu np. do lotniska w Stuttgarcie, tutaj będą pobierali dwa razy więcej. W Manchesterze biorą również za wózki bagażowe 2 funty. W takim Hong Kongu są za darmo. No i... darmowy parking.

Wreszcie niektórzy pasażerowie wskazują, że dotychczasowy system jednak działał. Zwłaszcza podrzucenie kogoś na lotnisko nie było problemem, zaś opowiadanie o korkach to wyolbrzymianie. Tymczasem, teraz możliwe są nowe kolejki, upychanie ludzi na małej przestrzeni jak bydła (co i tak ma miejsce, zwłaszcza kiedy otwiera się check in, ale nie otwiera się wyjścia do samolotu – częsta praktyka choćby w Ryanair). Ewentualne problemy są tworzone przez samo lotnisko, które np. posiada podobno jedną z gorszych odpraw security (można ją sobie przyspieszyć... płacąc oczywiście).

Do tego istniał tu kiedyś system darmowego parkowania do 10 minut. A miejsce na to jest, bo główny parking pomiędzy Terminalem 1, a stacją jest często w połowie pusty. Tyle, że taka opcja nie generowałaby dochodu dla lotniska...

Manchester zbiera chyba najwięcej słów krytyki, bo i podniósł ceny najszczodrzej, Jednak -  Luton podwyższył opłatę do £3 za 10 minut, Liverpool John Lennon £3 za 20 min, a Leeds Bradford do £3 za 30 min.
Cztery lotniska wciąż pozwalają kierowcom podwozić znajomych na lotnisko za darmo. To: Heathrow, Gatwick, London City i Cardiff.

Z tym, że to nie jedyne podniesione opłaty... Więcej trzeba będzie uiścić za normalny, dłuższy parking. I tak najbardziej podrożało w Luton - do 8 funtów za 30 min (w ubiegłym roku było o funta taniej za 40 min).
Dalej - Stansted £5.50/30 min, Birmingham £5.10/30 min. Kilka lotnisk żąda 4 funtów, z tym, że Edynburg pozwala parkować za nie jedynie kwadrans, zaś Heathrow i Gatwick aż pół godziny. Southampton nie jest drogi, bo podniósł opłatę wstępną z £1 do £2, ale można za to stać 15, a nie jak przedtem - 10. W Glasgow też starali się o kompromis i to niezły, jako że trzeba wydać  £3 a nie £2, ale parkować można przez 20 minut, czyli dwukrotnie dłużej niż uprzednio.


JW
HTML Comment Box is loading comments...
INNE                   

W Wielkiej Brytanii mieszka do ośmiu milionów ludzi, którzy są praktycznymi analfabetami. Tzn. nie żeby nigdy nie chodzili do szkoły, ale na dzień dzisiejszy mają problem z odcyfrowaniem etykietki na lekarstwie (za trudne wyrazy), nie mówiąc już o użyciu książeczki czekowej.

Chłopaki znów nie zapłaczą?
Znany z kultowych produkcji lat 90. aktor Michał Milowicz ujawnił, że trwają prace nad filmami w stylistyce „Poranka kojota” i „Chłopaki nie płaczą”. Twierdzi, że wraz z Olafem Lubaszenko, chcą stwierdzić następne kultowe dzieło!

Polak z UK u Michelina!
Altrincham pod Manchesterem uważane jest za miejsce „posh”. Knajp w nim nie brak, ale jedyną, która dostała się na słynną listę Michelina na 2018 rok jest „Borage” prowadzone przez Mariusza Dobiesa wraz z narzeczoną Veroniką Janusovą.

REKLAMA
INNE                   

Nigel Farage Unii Europejskiej bardzo nie lubi, ale groszem od niej pogardzi. Były lider UKiP zapowiedział ostatnio, że nie odrzuci emerytury z Parlamentu Europejskiego.

Status osiedleńca za darmo?

Zanosi się na to, że Unia Europejska zapłaci za aplikacje jej obywateli występujących w Wielkiej Brytanii o tzw. status osoby osiedlonej. Koszt aplikacji dla tych, którzy nie posiadają stałej rezydentury to £72.50.

________________________________________________________________________________________________________________________
©Media&Net Invest

Stwórz darmową stronę używając Yola.