KAROLINA WÓJCIK Z KRAKOWA I Z PRESTON               

„Polska zabójczyni” w klatce MMA

Pochodzi z Mogiły, znanej z liczącego prawie 800 lat opactwa cysterskiego, pierwszej polskiej opery „Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale” (jej premiera odbyła się 225 lat temu) oraz początków budowy Nowej Huty, która stanowi  część Krakowa. Teraz, od ponad czterech lat, 24-letnia Karolina Wójcik mieszka w brytyjskim Preston i zaczyna odnosić pierwsze liczące się sukcesy międzynarodowe w MMA (mieszane sztuki walki).
Karolina Wójcik MMA
- Urodziłam się do walki – śmieje się Karolina Wójcik. – Biłam się z chłopakami przed domem, na ulicy i w szkole. Kiedy miałam 11 lat zaczęłam wraz z braćmi, Grześkiem i Pawłem, trenować boks w pobliskiej hali Hutnika, żeby wyładowywać swoją agresję na ringu. Chodziłam tam przez trzy lata, jednocześnie przez jakiś czas trenując w tym klubie piłkę nożną. Byłam jednak za młoda, żeby stoczyć choćby jedną oficjalną walkę. Występowałam tylko w pokazowych przeciwko chłopakom i nie ustępowałam im. Do Krakowa zaglądam, byłam teraz na Święta Bożego Narodzenia i trenowałam w Nowohuckim Klubie Bokserskim.

Po przenosinach na Wyspy przypomniała sobie o swoim ulubionym kiedyś sporcie, pięściarstwie. - Szukałam klubu, w którym mogłabym trenować. Pewien nasz rodak skierował mnie jednak do Reps Gym i polecił mi MMA. Byłam w nim jedyną kobietą, dopiero potem dołączyła 15-letnia Angielka. Tak zaczęła się moja przygoda z tą dyscypliną. Dosyć szybko stoczyłam pierwszą amatorską walkę, bo trener Steven Nightingale, uznał, że mam styl i jestem szybka. To on mi nadał przydomek „Polish Assassin” (Polska zabójczyni – dan). Łącznie wygrałam jedenaście pojedynków, jeden przegrałam – opowiada krakowianka, która kończy swe starcia przeważnie przed czasem.

REKLAMA

Jej postawa miała też pewne wymierne korzyści, bowiem w Reps Gym zwolniono ją choćby z opłat za treningi. Mało tego, w 2018 roku przeszła na zawodowstwo i na razie jest to jej najlepszy okres w występach w MMA. - Trener  Nightingale jest dla mnie jak tata – podkreśla Wójcik. – Jest moim szkoleniowcem, menedźerem, pomaga mi w wielu sprawach, namówił mnie na profesjonalny kontrakt. Od początku mi wpaja, że będę mistrzynią i ciągle powtarza, że muszę być gotowa do walki, nawet nazajutrz, ale zawsze podchodzi do wszystkiego bardzo spokojnie. 

Takie podejście Polki i jej trenera sprawiło, że w swym pierwszym zawodowym sezonie stoczyła, aż pięć zawodowych pojedynków. To dużo, nie tylko jak na debiutantkę. Przegrała tylko jeden – na punkty z Cheyanne Vlismas (USA). Najważniejszy był ostatni, dowiedziała się o nim dopiero dwa tygodnie wcześniej. W Pretorii (RPA) przyszło jej zmierzyć się 8 grudnia ub. roku z niepokonaną do tej pory w klatce Włoszką Chiarą Penco. Stawka była duża, bo chodziło o tytuł mistrzyni wagi słomkowej (52 kg) jednej z najbardziej znaczących organizacji w tej dyscyplinie – EFC (Extreme Fighting Championship). I mistrzowski pas decyzją sędziów przypadł właśnie Wójcik. Zapracowała na niego solidnie. Nie tylko bowiem trenuje dwa razy dziennie po 1,5-2 godziny, ale jeszcze musi dorabiać. Trzeba więc mieć sporo wytrwałości, żeby prowadzić taki tryb życia.

- Mam serce do walki i charakter wojownika – dopowiada. – Mama oczywiście boi się, żeby coś mi się nie stało. Wzrusza się i płacze, ale jej podejście jest dla mnie jak najbardziej zrozumiałe. Wierzy jednak we mnie. Widziała mnie podczas mojej drugiej zawodowej walki. Wstawała, głośno dopingowała i cieszyła ze zwycięstwa na równi ze mną.
Od 4 stycznia Karolina Wójcik przebywa na sześciotygodniowym obozie w Hiszpanii. Przygotowuje się do kolejnego występu, będzie broniła mistrzowskiego pasa EFC. Data jest znana – 13 kwietnia, ale nie znana jeszcze jest przeciwniczka.

(dan)
Comment Box is loading comments...
INNE                      

Nie chcą oddawać Bielika
Utalentowany polski obrońca Krystian Bielik poczyna sobie znakomicie w londyńskim Charlton. Stąd niektórzy wątpią, czy Arsenal, skąd został wypożyczony, potrzyma go tam dłużej.

Często nas biją
- Z kondycją polskiego boksu zawodowego jest troszeczkę gorzej – stwierdził niedawno ostatni polski medalista olimpijski w tej dyscyplinie (brąz w 1992 roku w Barcelonie) Wojciech Bartnik. Jest to delikatne stwierdzenie, bo w tym roku prawie wszyscy lali naszych. Niewielu może uznać go za udany.
REKLAMA
ZE SPORTU       

Akcje Wisły poszły raz dwa
Niebywałym sukcesem zakończyła się sprzedaż akcji Wisły Kraków na platformie Beesfund. W dobę sprzedano wszystkie akcje! Klub ma od tej pory 9124 nowych współwłaścicieli - w tym wielu przedstawicieli Polonii zagranicznej.

Biedne zawody dla ubogich
To wielkie zawody kontynentalne, o których mało kto wie. Igrzyska Europejskie odbędą się po raz drugi w przyszłym roku, tym razem w Mińsku na Białorusi. Poprzednie miały miejsce w... Azerbejdżanie.
________________________________________________________________________________________________________________________
©Media&Net Invest



Stwórz darmową stronę używając Yola.