A mieli nie przyjeżdżać...

Jednym z głównych powodów, dla którego masy głosowały za Brexitem było radykalne  zmniejszenie imigracji. Jednak przedstawiciele rządu nie są w stanie obecnie stwierdzić, że tak będzie na pewno.
Możliwa jest sytuacja, kiedy Zjednoczone Królestwo wyjdzie z UE, ale z hasła „odzyskać kontrolę nad granicami” będą nici. Jedyne co się uda zrobić, to zwiększyć uciążliwości przy przekraczaniu granicy. Ale tak czy inaczej, cudzoziemcy będą tu przyjeżdżać, osiedlać się i pracować.
imigracja do UK
Jak pokazują badania opinii publicznej, imigracja była drugim najważniejszym powodem, dla którego Brytyjczycy zagłosowali za wyjściem z UE. W czasie, gdy mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa głosowali w referendum, niechęć do imigrantów była rekordowa. Aż 77 proc. obywateli Wielkiej Brytanii opowiadało się wtedy za zmniejszeniem imigracji.

Niedawno przedstawicielka Home Office Victoria Atkins w wywiadzie radiowym (sama minister spraw wewnętrznych Piri Patel nie chciała rozmawiać) odmówiła jasnego zapewnienia - i to czterokrotnie - że imigracja po Brexicie będzie niższa. Jednocześnie przyznała, że faktycznie Konserwatyści nie mają w tym momencie wypracowanej polityki w tym zakresie i dopiero zaczynają wewnętrzną debatę. I to mimo że ograniczenie imigracji było główną obietnicą w przedreferendalnej kampanii Vote Leave.
Zapytana, czy imigracja będzie wyższa czy niższa, odparła, że „taka, która służy potrzebom kraju”. Nagabywana znowu stwierdziła, że „było to jedno z głównych zagadnień”. Stwierdziła, że Wielka Brytania pragnie wdrożyć system punktowy, który pozwoli na sprowadzanie najlepszych specjalistów do kraju, a najbardziej zależy im na lekarzach, pielęgniarakch i innych pracownikach służby zdrowia. Dziennikarz Radio 4 określił jednak podobne rewelacje jako wygłaszanie niekonkretnych sloganów.

Owszem, kiedyś premier Theresa May zapowiadała ograniczenie imigracji do rzędu dziesiątek tysięcy. Jednak te plany zostały parę miesięcy temu odrzucone przez Borisa Johnsona, który zapowiedział jednocześnie prace nad bardziej liberalnymi zasadami przyjazdów do UK. Wciąż opartymi na podobnym do australijskiego systemie punktowym, ale to tyle co wiadomo.
Na teraz – bo są przesłanki, że i forowanie tych wysoko wykwalifikowanych może się nie opłacić. 



Opcja wprowadzenia zbyt twardych zasad imigracyjnych spotyka się poza tym z nieustanną krytyką ze strony środowisk biznesowych, pracodawców i NHS. I rząd tej krytyce już ulega. Ostatnio słyszy się np. o aż czterokrotnym zwiększeniu limitów imigracyjnych dla pracowników zatrudnionych sezonowo w rolnictwie – Tak przynajmniej doniósł „Sunday Telegraph”.

Na chwilę obecną aktualny jest bowiem program pilotażowy dla imigrantów, według którego Wielka Brytania wyda zgodę na zatrudnienie w tej branży 2 500  pracowników sezonowych spoza UE rocznie. Takie pozwolenie jest ważne przez 6 miesięcy. No ale już widać, że z tego programu nici... Trudno byłoby jednak się spodziewać, aby farmerzy nie sprzeciwili się takim zasadom, skoro według obecnych szacunków brytyjski sektor rolniczy polega na 75 tys. pracownikach sezonowych.
- Nasz system imigracyjny powinien odzwierciedlać potrzeby sektora rolnego, a rozszerzenie programu dla pracowników sezonowych będzie jego ważną częścią - powiedziała w rozmowie "Sunday Telegraph" minister rolnictwa Theresa Villiers.

No i tak może być też w innych dziedzinach. W Wielkiej Brytanii imigracja jest waunkiem sprawnego działania gospodarki. I to nie tylko ta wysoko kwalifikowana – jaką miałby promować system punktowy. Dane pokazują bowiem, że bez otwarcia się na nisko wykwalifikowanych imigrantów gospodarka brytyjska może ucierpieć, a obywatele zapłacą więcej np. za produkty rolne.

PJ 
Comment Box is loading comments...
INNE                                          

Brexit a papier toaletowy
Brexit bez umowy jest wciąż możliwy. Potwierdzają to różne żródła.  I wciąż pojawiają się nowe prognozy, dotyczące problemów Zjednoczonego Królestwa w takiej sytuacji. Jest ich wiele, ale jedna z nich jakby nam coś przypominała...
Znowu najgorsi
Ryanair został wybrany najgorszą linią lotniczą szósty rok z rzędu w cieszącym się uznaniem plebiscycie Which. Fakt nie dziwi, biorąc pod uwagę takie wyczyny, jak ten niedawny, kiedy pasażerów lecących do Salonik dostarczono do Rumunii.

A Tereska swoje

Najgorszy spadek gospodarczy od czasów wojny – tak Bank of England ostrzega przed skutkami Brexitu. Podobnie dramatyczne prognozy wieszczy ostatnia analiza rządowa.

Żerują na wiernych

Nadzieja, że zniżki za bezszkodową jazdę obniżą koszt naszego ubezpieczenia może okazać się płonna. Ostatnio również oficjalne brytyjskie instytucje chroniące prawa konsumentów odkryły, że na tym rynku wcale nie opłaca się być wiernym klientem.

Analfabetyzm w Wielkiej Brytanii
Raporty z różnorakich badań dotyczących umiejętności czytania i pisania pośród obywateli UK są alarmujące. Aczkolwiek te twierdzące, że jeden na 5 to analfabeta są z pewnością przesadzone, to już mówiące, że jeden na dziesięciu ma problemy – są bliższe prawdy.

Stwórz darmową stronę używając Yola.