BIZNES W SPORCIE                             

IBB Polonia buduje markę

Nad Wisłą w najpopularniejszych sportach halowych – piłce ręcznej, siatkówce czy koszykówce – rozgrywki na najwyższym poziomie prowadzone są w ligach zawodowych, a występują w nich drużyny profesjonalne, prowadzone przez spółki prawa handlowego. Inaczej jest w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza, że te dyscypliny nie cieszą się zbytnią popularnością.
IBB Polonia w finale Pucharu Anglii
Mimo to najbardziej znany polonijny zespół siatkarski, IBB Polonia Londyn, pokazuje, że również na Wyspach może być to przedsięwzięcie profesjonalne i nie stroni od działań prowadzących go w tym kierunku. Wpływa to nawet na poczynania tutejszej federacji, Volleyball England, która wzorując się na Polonii, poświęciła mu specjalny artykuł. - Chcę, aby klub w ciągu pięciu lat był w pełni profesjonalny. Za najpóźniej pięć lat co najmniej dwadzieścia osób musi pracować w klubie - mówi w nim prezes polonijnych siatkarzy, Bartek Łuszcz, dzięki którym, można śmiało rzec, ta dyscyplina zaczęła się tutaj rozwijać.

Łuszcz opisuje też początki swojej znajomości z klubem. - Spotkałem się z nim w 2012 roku, gdy drużyna grała w finale Pucharu Anglii. Pracowałem jako operator Polsatu i zostaliśmy wysłani do obsługi tego meczu. Po wejściu do hali byłem w szoku, że nigdy nie słyszałem o klubie, który wtedy istniał już prawie czterdzieści lat. Fakt, że w Londynie mieszkają tysiące Polaków, do tego fanów siatkówki, a klub nie miał funduszy ani kibiców, wydawał mi się co najmniej dziwny. I od razu pojawiły się myśli, żeby jak najszybciej to zmienić.

Jak pomyślał, tak zrobił. - Nie zaczynaliśmy od proszenia o pieniądze  - mówi prezes Łuszcz. - Najpierw pracowaliśmy nad wizerunkiem i komunikacją z sympatykami oraz darczyńcami. Mieliśmy wówczas na Facebooku trzystu fanów, dziś prawie 8000. Jest to spore osiągnięcie, a sponsorzy chcą wspierać inicjatywy, które gwarantują coraz większy zasięg i dlatego pozyskanie kolejnych fanów stało się naszym priorytetem.

Za tym przyszły lepsze wyniki sportowe i finansowe. - Pierwszy kontrakt podpisaliśmy po awansie do finałów mistrzostw Anglii w 2013 roku – kontynuuje szef klubu. - Zdobycie początkowego wsparcia zajęło nam rok i ciężko na to pracowaliśmy. Pozyskane pieniądze najpierw poszły na zakup sprzętu, w którym zdobyliśmy tytuł. Potem krok po kroku zdobywaliśmy kolejnych sponsorów. Kwoty w porównaniu do dzisiejszych były niewielkie, ale dla nas bardzo znaczące i pozwalały nam na rozwój. Pamiętaliśmy też, że o sponsora trzeba dbać, bo to dzięki niemu cały projekt idzie do przodu. Jednak w rozmowach z nimi nie skupiamy się na dzisiejszych potrzebach. Mówimy o naszej wielkiej wizji. Budowie profesjonalnej siatkówki w Anglii.
W Polonii dobrze pamiętają, co ważne jest dla wszystkich darczyńców. - Dajemy im obecność w hali, na strojach, a także w internecie. Informacje o sponsorach są albo bezpośrednie lub też staramy się informować fanów o ich produktach i usługach – dodaje Łuszcz. Głównym sponsorem jest sieć hurtowni budowlanych IBB Builders Merchants. - Wielu z naszych kibiców już korzystało z usług IBB, więc rozmowy były łatwiejsze. Sprzyjało nam również, że właściciel, pan Jacek Ambroży, lubi ciekawe wyzwania i tak rozpoczęła się nasza współpraca – przypomina prezes Polonii.

Cały projekt rozwoju tutjszej siatkówki nazywają w Polonii “Siatkówka 2.0”. - Najważniejsze w nim są wydarzenia sportowe. Chcemy jak najbardziej uatrakcyjnić spotkania dla kibiców. Podczas występów w Pucharze CEV Challenge mieliśmy w hali 1200 widzów. To pokazuje, że jest zapotrzebowanie na siatkę, musi ona jednak być odpowiednio opakowana i sprzedana. Tylko najlepszy produkt ma szansę wybicia się w Londynie – podkreśla Bartek Łuszcz. Na meczach ligowych Polonii średnia widzów na trybunach wynosiła w zeszłym sezonie 268 fanów. Jest to liczba znacznie wyższa niż na występach konkurentów. Klub jednak dba o kibiców –  wygodne trybuny, spiker, gadżety, banery LED oraz specjalna podłoga nie były do tej pory standardem na meczach w Anglii. Mało tego, spotkania Polonii można obejrzeć na antenach telewizji Polsat Sport i online z angielskim komentarzem. 

W polskim klubie starają się także wspierać konkurentów. - Podpowiadamy, że muszą rozwijać marketing, sprzedaż, organizację. Czego do tej pory w Anglii raczej nie było. Dzięki nam kilka klubów jest już na początku drogi, którą my przebyliśmy - dopowiada Łuszcz , mówiąc o kolejnej bardzo ważnej rzeczy. - Profesjonalizacja wymaga budżetu na poziomie co najmniej miliona funtów. Teraz nam sporo brakuje, więc przed nami jeszcze ogrom pracy. Dlatego tak ważne jest, żeby nasze mecze organizacyjnie stały na jak najwyższym poziomie. Tylko wtedy będziemy mogli konkurować z najlepszymi wydarzeniami w Londynie. To z kolei zapewni budżet, dzięki któremu będziemy mogli rywalizować z najlepszymi drużynami w Europie. Nasza transformacja to proces, który trwa już kilka lat, a każdy z jego etapów przynosi nam ogromną satysfakcję.

Źródło biuro prasowe Polonii, (dan)
REKLAMA

INNE                                   
Często nas biją
- Z kondycją polskiego boksu zawodowego jest troszeczkę gorzej – stwierdził niedawno ostatni polski medalista olimpijski w tej dyscyplinie (brąz w 1992 roku w Barcelonie) Wojciech Bartnik. Jest to delikatne stwierdzenie, bo w tym roku prawie wszyscy lali naszych. Niewielu może uznać go za udany.

Artur Szpilka wraca na ring
To pewne, ale szczegółów na razie brak. - Szykuję się na kwiecień, maj. Może Ameryka, Anglia lub Polska” - mówi. Wraca po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją ręki. Obecnie trwają ustalenia co do terminu pierwszej walki. W czasie przerwy bokser zmienił także trenera – jego nowym szkoleniowcem został Andrzej Gmitruk


__________________________________
               REKLAMA
________________________________________________________________________________________________________________________
©Media&Net Invest

Stwórz darmową stronę używając Yola.