Jak Koziołek Matołek

Kamil Grosicki to bez wątpienia jeden z asów piłkarskiej reprezentacji Polski. Co by nie mówić. Jednak jeżeli chodzi o jego karierę klubową, to zwłaszcza na kierunku zagranicznym przypomina ona peregrynacje Koziołka Matołka. Bywa że - tak jak ostatnio – nie wiadomo jaki jest stan faktyczny i gdzie on właściwie gra.
grosik

Chłopak pochodzi ze Szczecina, ale w Polsce często mówi się o nim jako o „byłym zawodniku Jagiellonii Białystok”.  To tutaj bowiem stanął na nogi po pierwszej, dość karkołmnej przygodzie zagranicznej, w szwajcarskim Sion.
Grając w „Jadze” często strzelał i asystował, stał się podstawowym zawodnikiem. Do tego stopnia, że uznawano go za najlepszego gracza tego klubu obok Tomasz Frankowskiego.
Niestety i tutaj zademonstrował tzw. „problemy wychowawcze”.

Już sporo wcześniej, kiedy grał w Pogonii Szczecin, ujawniło się jego uzależnienie od hazardu. Podobne wieści pojawiały się kiedy grał w Legii. A jak hazard to i „zabawa z butelkami”. Doszły długi, które pochłaniały jego wynagrodzenie. Pod koniec listopada 2007, cztery kolejki przed końcem rundy jesiennej, klub wysłał go na kilka tygodni do specjalistycznej kliniki na Mazurach leczącej uzależnienia.
Kiedy grał w FC Sion też nie było lepiej. Spóźniał się na treningi – i to mieszkając na terenie klubu. Co gorsza, dwukrotnie rozbił również samochód, nie posiadając prawa jazdy. Latem 2008 podpisał napisany po francusku dokument, w którym nieświadomie zrzekł się zarobków do końca okresu wypożyczenia. Tak się na nim odegrano za jego „dokonania”.

Podobno jednak poradził sobie z problemami. Tyle, że wciąż nie może się wybić. Marzył najwyraźniej o wielkich kontraktach, mocnych zespołach, a trafiał gdzie się dało. Bywało wcześniej, że pytały się o niego wielkie kluby, ale jego specyficzna postawa ustawiła go na pewnym poziomie. No a kiedy piłkarz się uspokoił, to dały znać o sobie pewne ograniczenia piłkarskie i brak głowy do języków... czy też może samozaparcia. „Grosik” jest znakomity w ofensywie, za szybki dla wielu obrońców, umie celnie uderzyć – ale to za mało w dzisiejszym futbolu. Mówi się, że napastnik jest pierwszym obrońcą - a co dopiero pomocnik. 

W minionej dekadzie zagrał w trzech klubach-średniakach, po mniej więcej trzy lata. Najpierw w tureckim Sivasspor, później we francuskim Stade Rennais i wreszcie w Hull City. To już druga liga, tyle że angielska – a ta jest mocniejsza od wielu pierwszych lig na Kontynencie. W trakcie tych peregrynacji był łączony z wieloma inymi klubami. Jednak 31 stycznia 2020 podpisał 1,5-roczny kontrakt z West Bromwich Albion.

REKLAMA
Wraz z WBA trafił do Premier League, o której marzył jak wielu, ale tutaj nie dane mu było zagrać w ogóle. Trener Slaven Bilić nie widzi go w składzie. I to nawet po hat tricku przeciw Finlandii. Teraz najpewniej wypożyczy go do Nottingam Forest, ale nie jest to pewne, bo transfer załatwiano w ostatniej chwili.
Podobnie niejasna, czy wręcz nerwowa sytuacja pojawia się nie pierwszy raz. A i ten transfer przechodzi już swoje przygody od jakiegoś czasu, bo mówiło się możliwości przejścia Grosickiego do Olympiakosu, a następnie natychmiastowego wypożyczenie go do Forest. To kluby, które mają tego samego właściciela. Ostatecznie jednak do transakcji nie doszło.

Fachowcy zaś zastanawiają się dlaczego tak zawsze jest z Grosickim. Wygląda przede wszystkim na to, że to taka osobowość. Uzależnienia to problem już zdaje się zakończony. Co jednak np. ze znajomoścą języków obcych? Czytaliśmy jego tweety po angielsku, ale to da się zrobić „With a Little Help of His Friends”. Tymczasem wiadomo, że „Grosik” wszędzie miał problemy z porozumiewaniem się i nie uczył się. Już 12 lat temu w Szwajcarii porzucił lekcje francuskiego zaaranżowane dlań przez klub. Trener nie dał rady porozumieć się z nim też w żadnym innym języku. I jak tu z takim współpracować?

Jeszcze całkiem niedawno pewien angielski dziennikarz powiedział dla sport.pl: - Mam przeczucie, że Kamil wciąż nie potrafi się zaaklimatyzować w nowym otoczeniu. Po angielsku potrafi się przywitać, ale do rozmowy potrzebuje tłumacza. Bardzo mnie to zastanawia, jak zagraniczny piłkarz może nie uczyć się języka kraju, w którym gra. W takim przypadku trudno o dobre kontakty w drużynie.
W sieci krąży nagranie ze zgrupowania kadry w 2017 roku, gdzie Kamil ku uciesze kolegów sam żartuje ze swojej znajomości języków. Bo to chłopak z humorem.
Pozostaje mieć nadzieję, że tyle lat zagranicą, a zwłaszcza w Anglii, zostawiło jakiś ślad w jego umyśle i w Nottingham będzie wiedział, czego od niego oczekują. I przede wszystkim – da radę temu podołać.
No i że tam zagra. A może w końcu w Premier League? Bo wciąż nie wiadomo czy jego transfer został poprawnie sfinalizowany. Dość typowe dla Kamila.

Opr. JW




Comment Box is loading comments...
INNE                         
Jak dobrze pójdzie
Za kilka miesięcy dojdzie w Londynie do ciekawego pojedynku bokserskiego z udziałem Polaka. Przeciwnikiem zawodnika gospodarzy Lawrence'a Okolie będzie nasz Krzysztof Głowacki. Stawka to mistrzostwo wagi cruiser.
Historyczny set
Siatkarze IBB Polonii Londyn wzięłi udział w turnieju Ligi MIstrzów. Przegrali oba mecze, ale pokazali się z dobrej strony.

Alfred Konkiewicz odnaleziony
Pułkownik Alfred Konkiewicz do tej pory leżał w bezimiennym grobie w walijskim Wrexham.
Dzięki akademii piłkarskiej Wisła Kraków UK, ten bohater obu wojen światowych, piłkarz i zasłużony działacz Wisły Kraków i PZPN już wkrótce zostanie upamiętniony.
Jako pierwszy o sprawie poinformował serwis HistoriaWisly.pl, a i nam udało się wziąć udział w łańcuchu ludzi dobrej woli, którym zależy na uczczeniu pamięci wielkiego wiślaka i żołnierza.

Sport w czasie pandemii

Czas koronawirusa to badzo ciężki okres również dla sportowców. Nie tylko dlatego, że oni też chorują. Już parę miesięcy temu zawieszono większość rozgrywek. Po wznowieniu coraz zęściej dowiadujemy się o kolejnych przypadkach zarażeń i odwołaniach zawodów. Straty trudno oszacować, ale będą one znaczne.

_________________________

Stwórz darmową stronę używając Yola.