Eksport już traci

Do Brexitu jeszcze nie doszło, a firmy zaangażowane w eksport z UK już ponoszą straty. Niektórzy szacują je nawet na 30 procent sprzedaży. Inni liczą się z tym, że stracą kontrakty z partnerami z Kontynentu. Obok przedsiębiorców martwić mogą się ich pracownicy. Wszak nie ma kontraktów – nie ma pracy.
Dla firm europejskich zaś, kontakty z brytyjskimi wytwórcami też mogą okazać się nieopłacalne.
brytyjscy eksporterzy tracą
Badanie wykonał zespół badawczy Euris z University of Sussex, a dotyczy ono brytyjskich wytwórców stojących za eksportem z Wielkiej Brytanii, wartym £52 mld rocznie oraz tych, którzy są np. ich dostarczycielami usług i materiałów. Robotę Uniwersytetowi z Sussex zleciła grupa 13 brytyjskich zrzeszeń handlowo-przemysłowych, reprezentujących takie branże jak: przemysł elektryczny, laboratoryjny, automatyka, wytwórstwo maszyn, artykułów z tworzyw sztucznych, oświetlenia, catering, komunikacja itd. Przyglądnięto się ok. tysiącowi firm wytwarzających produkty przemysłowe. W wielu z nich spadły inwestycje na skutek planów brexitowych, a także problemem zaczyna być brak wyszkolonej siły roboczej.

- Nasze badanie wskazuje, że Brexit już wpływa na brytyjski eksport – mówi prof. Alan Winters z uniwersyteckiego UK Trade Policy Observatory. - W przypadku wersji no-deal exit, zagrożone zostaną tysiące miejsc pracy, a także realna wartość płac tych, którzy pozostaną.

Blisko 1/3 z badanych firm już odniosła straty. Ok. 22 procent straciło do 10 procent przychodów eksportowych, 6 procent z nich narzeka na straty w wysokości 10 do 30 proc. Więcej przedsiębiorstw doświadczyło z kolei spadku inwestycji, bo aż ponad 300 z badanych. Owszem, są też tacy, którym Brexit przynosi wzrost inwestycyjny, ale tych jest... 20 razy mniej.

Szkody są spowodowane już samym oczekiwaniem, czy raczej niepewnością co do rozwiązania no-deal. Tak czy inaczej, pewnym jest, że brytyjscy eksporterzy napotkają więcej problemów w przyszłości, a ich skala będzie zależała od tego, co zostanie – lub nie zostanie – osiągnięte przy stole negocjacyjnym.

Na pewno również europejscy partnerzy będą pozbywali się brytyjskich dostawców, jako że współpraca z nimi może powodować, że powstałe nawet w EU produkty nie będą oficjalnie uznawane za unijnego pochodzenia. Jakikolwiek wkład brytyjski w produkcję, niesie ryzyko traktowania artykułów jako nieunijne i przez to utratę preferencyjnego traktowania na zasadach układów Unii z pozaeuropejskimi partnerami. Co się zresztą już dzieje.

Firmy martwią się już ewentualnymi opłatami celnymi, licencyjnymi, utratą wartości funta, czy opóźnieniami na granicach. No i wreszcie poważnym problemem jest utrata łatwego dostępu do europejskiej siły roboczej. 40 procent z badanych spodziewa się niedoboru pracowników.
A potrzeba takich na dłużej, jak i tych delegowanych na krótsze kontrakty. Zresztą Brytyjczycy sami muszą również wysyłać swoje ekipy pracowników na teren Unii (30 proc. firm) do różnego typu zleceń, co będzie utrudnione.

Jako oczywiste wydają się problemy firm produkujących np. samochody, ale stracą i takie sektory, jak ten „zielonej energii”. Przewiduje się, że uprzednio zakładany pięciokrotny wzrost tej branży do 2030 roku, mającej stać za 8% dochodu narodowego, będzie niemożliwy, przy czym trzeba zapomnieć o mających powstać 2 mln miejsc pracy.

Ucierpi branża pojazdów elektrycznych i hybrydowych. Do tej pory produkowała w znacznej mierze na eksport do Unii. Po Brexicie najpewniej jej państwa nałożą na te pojazdy cło w wysokości 10 procent wartości. A jest to sektor, który ma rosnąć, biorąc pod uwagę dążenia w państwach członkowskich UE. Zarobi więc ktoś inny.

Do kłopotów z samym wysyłaniem towarów za granicę Unii, dochodzą te związane ze sprowadzaniem surowców i półproduktów z drugiej strony. Wielu brytyjskich eksporterów jest bowiem powiązanych i takimi kontraktami.  

No i wreszcie raport konkluduje, że nie ma prostego wyboru, czy eksportować do EU czy do reszty świata. Bo jeżeli Wielka Brytania stanie się mniej konkurencyjna w Europie, to będzie również mniej konkurencyjna i w innych krajach świata.

oprac. CJ
Comment Box is loading comments...

Witamy was chlorem i...
Traktat handlowy z USA miał być nadzieją na lepsze jutro dla zwolenników Brexitu. Wiadomo już jednak, że nawet ta umowa nie zrekompensuje strat powstałych na skutek rozwodu z Unią Europejską. Co gorsza, nie dawno okazało się, że handlowego bratania się z Amerykanami nie chcą też sami Brytyjczycy.
Czy tu da się żyć?
Jak co roku przeprowadzono ranking najlepszych do życia miast. Nie jest chyba zaskoczeniem, że w czołówce nie ma niczego ze UK. Choć Manchester w tej klasyfikacji awansował. Daleko mu wszakże nawet do pierwszej dziesiątki... jest w czwartej. Gdzie zaś żyć najlepiej? Nad pięknym modrym Dunajem.
EU jest be, forsa jest OK
Nigel Farage Unii Europejskiej bardzo nie lubi, ale groszem od niej pogardzi. Były lider UKiP zapowiedział ostatnio, że nie odrzuci emerytury z Parlamentu Europejskiego.
Nie - dla mostu przez Kanał

Kontrowersyjny brytyjski polityk, Boris Johnson, minister spraw zagranicznych i zwolennik Brexitu, zaproponował budowę mostu przez Kanał La Manche. Europejscy decydenci i koledzy z rządu powiedzieli jednak „nie”. W szerszym odbiorze – idea została wyśmiana...

______________________

________________________________________________________________________________________________________________________
©Media&Net Invest

Stwórz darmową stronę używając Yola.